Na INSUMMIT chipsy przyszły. Przyszły, żeby opowiedzieć o trzymaniu się swego core’owego assetu nawet, gdy wiatr historii sypie solą (i wędzoną papryką) w oczy. Kontekstem jest zmiana aspiracji i zachowań młodych, którzy przestali imprezować, ale też aspirować do imprezowania. W badań wynika, że w 2026 jedynie 10% Gen Z imprezuje raz w tygodniu i tylko 12% chciałoby imprezować więcej. Co w takich warunkach może zrobić marka z hasłem „Jest Crunchips jest impreza”, której najbardziej dystynktywnym skojarzeniem wizerunkowym jest „party hard”? Może zrobić pivota. Iść za trendem nie-imprezowania, ściszyć muzykę, wyłączyć światła i spróbować spotkać się z targetem na kanapie i spacerze. Wszystko zgodnie z danymi, insightami i duchem czasu.
Albo trzymać się swego DNA, nie tracić USP, duszy i wyrazistości. Uwierzyć, że konsument nie zawsze szuka w marce swojego odbicia – że możemy dać mu eskapizm, dopaminowy fun albo po prostu konsekwentną bekę. Oraz że gdy okazja przestaje być dominującym momentem konsumpcji, nie znika – morfuje. Z eventu może stać się „needstate’em” – częstszym i emocjonalnie głębszym niż cotygodniowe tuptanie nietrzeźwą nóżką.
Mamy mocne case study, którym chcemy się podzielić z uczciwością wobec porażek i wyzwań itd.
Czego uczy nasz case:
- gdy okazja przestaje być dominującym momentem konsumpcji, wciąż może działać jako needstate
- jak budować relevance bez utraty charakteru
- dlaczego czasem najlepszą innowacją jest konsekwencja